0,00 PLN

Brak produktów w koszyku.

piątek, 17 kwietnia, 2026
0,00 PLN

Brak produktów w koszyku.

0,00 PLN

Brak produktów w koszyku.

Strona głównaZeitenwende(n)Jasny apel niemieckiej ekspertki ds. bezpieczeństwa

Jasny apel niemieckiej ekspertki ds. bezpieczeństwa

foto: Niemiecki Instytut Spraw Polskich (Deutsches Polen-Institut)

Nowe zagrożenia wojenne i jak, jako Europa, powinniśmy na nie odpowiedzieć.

dr Agnieszka Łada-Konefał

Jest lato 2029 roku. Od wyborów do Bundestagu w marcu, w których najlepszy wynik osiągnęła AfD, w Niemczech jedynie przejściowo władzę sprawuje nadal sojusz CDU/CSU-SPD, bo dotychczasowe próby stworzenia nowej koalicji rządowej spełzły na niczym. W Urzędzie Kanclerskim obok szefa rządu siedzą najważniejsze osoby odpowiadające w państwie za bezpieczeństwo. Przed nimi leży mapa z zaznaczonymi ruchami rosyjskiej armii, która tym razem na coroczne manewry ZAPAD skierowała na Białoruś wyjątkowo liczne oddziały. Wojskowi ostrzegają, że sytuacja jest bardzo podobna do tej z 2021, tuż przed rozpoczęciem przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Mówią wprost o możliwym ataku Rosji na kraje NATO. Niemcy stoją przed koniecznością podjęcia konkretnych działań. Konieczna jest niemiecka reakcja.

Tym wprowadzeniem Jana Puglierin, kierująca berlińskim oddziałem Europeskiej Rady Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations, ECFR), jedna z najlepszych niemieckich ekspertek ds. bezpieczeństwa, zaczyna swoją książkę: „Wer verteidigt Europa? Die neuen Kriegsgefahren und was wir tun müssen, um uns zu schützen“ („Kto broni Europy? Nowe zagrożenia wojenne i co musimy zrobić, aby się chronić“). Zarysowana przez nią na pierwszych stronach publikacji wizja, teoretycznie abstrakcyjna, w Polsce specjalnie nie zaskakuje. Także fakt, że rząd (czy szerzej pojęte władze) są w dzisiejszych czasach postawione przed koniecznością dramatycznych decyzji, np. jak odpowiedzieć na ewentualny rosyjski atak, nie wydaje się w Polsce niczym nietypowym, co nie oznacza, że nie wywołuje niepokoju. Książka Puglierin skierowana jest jednak do czytelnika niemieckiego, nieprzywykłego do sytuacji, a nawet myśli, że jego kraj może być zmuszony do czynnego zaangażowania się w działania wojenne. Opisane pierwsze strony oddają zamysł całego tekstu, którym jest krytyczna analiza niemieckiego (i szerzej zachodnioeuropejskiego) podejścia do tematu polityki bezpieczeństwa oraz Rosji przed 2022, w tym krok po kroku rozprawienie się z argumentami tzw. Russlandversteher oraz jasny apel o wzmocnienie europejskiej obronności. Książka stanowi więc – i z polskiego, i z niemieckiego punktu widzenia – bardzo pożądany głos z niemieckich kręgów opiniotwórczych, dotyczący sytuacji sprzed i po sformułowanej przez ówczesnego kanclerza Olafa Scholza Zeitenwende. Stąd mimo faktu, że autorka zwraca się do odbiorcy niemieckiego, warto prześledzić treści książki także z polskiej perspektywy.

Obok samej treści kluczowe są dwie cechy charakterystyczne tej publikacji. Po pierwsze, Jana Puglierin przez lata reprezentowała pozycje bardzo bliskie opiniom polskim – ostrzegała o rosyjskim zagrożeniu, wskazywała na dość naiwne niemieckie myślenie dotyczące polityki bezpieczeństwa, apelowała o ściślejszą współpracę europejską, w tym polsko-niemiecką, w dziedzinie bezpieczeństwa i branie pod uwagę w Niemczech polskich analiz w tym zakresie. Nie należy więc do grupy niemieckich ekspertów, którzy po lutym 2022 roku musieli uderzyć się w piersi i stwierdzić, że się mylili, źle oceniali Rosję czy nie doceniali polskich czy bałtyckich ostrzeżeń. To oczywiście stawia ją, jako autorkę, w wygodnej pozycji, z której można bardzo ostro rozprawiać się ze złudnym niemieckim myśleniem znacznej części elit do 2022 roku. Puglierin nie wpada jednak w pułapkę moralizowania czy pouczania tych, którzy myśleli (lub nadal myślą) inaczej niż ona. Wręcz odwrotnie, z wielkim zaangażowaniem przywołuje kolejne hasła prezentowane przez zwolenników „rozumienia” czy niedoceniania potencjału Rosji i punkt po punkcie prezentuje kontrargumenty. Zamiast Schadenfreude z kolejnych rozdziałów wybrzmiewa wielkie zatroskanie obecną sytuacją oraz możliwymi scenariuszami rozwoju wypadków.

Po drugie, Puglierin jasno wskazuje, przechodząc wówczas do narracji w pierwszej osobie, z jakimi tezami się nie zgadza, a jakie stanowisko sama reprezentuje. Nie wpada więc i w kolejną pułapkę – pisania ogólnikami typu „byłoby dobrze”, „wydaje się to myśleniem błędnym” itp., lecz wprost pokazuje, co sądzi i co z przywołanych faktów, jej zdaniem, wynika. Dzięki tym dwóm strategiom prezentowania narracji książka jest wyjątkowo wartościowym głosem w niemieckiej debacie publicznej wokół szeroko pojętej Zeitenwende i opartą na pogłębionych analizach wskazówką, jak Europa powinna wzmocnić własne bezpieczeństwo.

Wreszcie zaznaczyć należy, że książka ukończona została pod koniec 2025 roku, a więc przed zmianami w dyskusjach o polityce bezpieczeństwa wywołanymi zaatakowaniem Iranu przez Stany Zjednoczone i Izrael.

„Rosja i powrót wojny” – fakty, z którymi się (nie) dyskutuje

„Polska i Niemcy przez lata różniły się w podejściu do Rosji i polityki bezpieczeństwa”. Takie generalizujące, a więc nie oddające skomplikowanej sytuacji, stwierdzenie często można (było) przeczytać w wielu opracowaniach i usłyszeć w debacie publicznej. W swojej książce Jana Puglierin nie sprowadza niemieckich opinii do wspólnego mianownika, nie nazywa też konkretnych grup w Niemczech, które reprezentowały dane stanowisko. Po kolei prezentuje natomiast różne opinie, wskazując sposób myślenia ich autorów, jak i bazujące na faktach kontrargumenty. Wiele z nich dla polskiego czytelnika wydać się może oczywistymi, inne – wartościowym fachowym potwierdzeniem panujących przekonań.

Jedną z powracających tez Puglierin jest fakt, że wielu europejskich decydentów myliło się – i to dwukrotnie – zarówno przed zaatakowaniem Krymu jak i przed inwazją w 2022 roku – w swoich ocenach Putina i Rosji. Sądzili, że Rosji nie opłaca się zaatakować Ukrainy, a sygnały, które świadczą o takich planach są jedynie rodzajem „straszaków”. Autorka ostrzega, że Europa nie może popełnić takiego błędu po raz trzeci, oceniając, że atak na NATO jest niemożliwy. Takie myślenie byłoby, jej zdaniem, naiwne i świadczyło, że nie rozumie się rosyjskiej logiki.

Za równie błędne ekspertka uznaje podawanie jako głównego argumentu działania Rosji jej chęć zapobieżenia przystąpienia Ukrainy do NATO. Przedstawiciele tego myślenia wysuwają z tego wniosek, że Rosja nie ma interesu w tym, by zaatakować NATO. Puglierin w kontrze do tego rozumowania podaje trzy cele jakie, jej zdaniem, przyświecają Rosji: jej dążenia imperialne, zakładające posiadanie rosyjskiej strefy wpływów (z której Ukraina się wydostawała), a jednocześnie przewidywaną bezczynność Zachodu; chęć rewizji europejskiego porządku bezpieczeństwa czyli stanu powstałego po zakończeniu zimnej wojny oraz umocnienie multipolarnego porządku światowego, w którym decyduje koncert mocarstw (a Rosja takim mocarstwem jest wówczas, kiedy kontroluje swoją postsowiecką strefę wpływów). Zdaniem Puglierin cele te nie były przez wielu w Europie doceniane. Odwrotnie, udawało się Rosji przekonać Zachód, że to NATO zagrażało Rosji, więc ta zmuszona była się bronić, a kraje NATO są współwinne agresji na Ukrainę.

Wątek ten prowadzi autorkę do stworzenia scenariuszy na przyszłość. Uznanie, że brak szybkich efektów na Ukrainie racjonalnie powstrzyma Rosję od ataku na państwa NATO, gdyż nie ma ona, jak by się mogło wydawać, wystarczających możliwości bojowych, uważa za błędne. Celem Rosji jest bowiem burzenie europejskiej jedności, wzmożenie fermentu, podważanie wzajemnego zaufania Europejczyków. Dokonać tego Rosja może zaś przy użyciu stosunkowo prostych metod. Wystarczy głosić, że NATO łamie ustalenia sprzed lat, militaryzuje się, przez co Rosja może punktowo, prewencyjnie wysłać swoje siły – nawet niekoniecznie w rosyjskim umundurowaniu – jak było to w przypadku „zielonych ludzików” na Krymie w 2014 roku. Albo wykorzystać rosyjskojęzyczne środowiska w innych krajach, aby te pod pretekstem otaczającej je rusofobii wystąpiły do Rosji z prośbą o ochronę. Brak jasnej, szybkiej i jednolitej reakcji NATO skompromitowałoby sojusz, a więc znacznie go osłabiło. 

Jednocześnie, jak opisuje Puglierin, Europa mimo swojej teoretycznej siły, nie jest wystarczająco mocna, aby skutecznie stawiać opór Rosji. Wprawdzie zasoby sprzętu wojskowego są liczne, ale jego rozdrobnienie i zróżnicowanie znacznie osłabia moc jego ewentualnego rażenia. Typy tej broni nie zawsze też odpowiadają zagrożeniu (asymetria między rosyjskimi metodami ataku a zachodnimi środkami obrony) – co widać było, gdy samoloty F-16 i F-35 zostały poderwane, aby rozprawić się z rosyjskimi dronami, które wleciały jesienią 2025 roku w polską przestrzeń powietrzną. Rosyjska armia wciąż też zbiera nowe doświadczenia na froncie, dopasowując swoje działania i używaną technologię do potrzeb, co wzmacnia jej skuteczność. Siły Zachodu takich możliwości nie mają. Wreszcie Rosja znacznie zwiększyła swoją produkcję i efektywność przemysłu obronnego, a rosyjski system autorytarny może sobie na to i na dłuższą metę pozwolić, czego nie można powiedzieć o państwach Europy.

Wniosek zdaniem autorki jest jasny – Europejczycy powinni dążyć do takiego pokoju na Ukrainie, aby wyszła ona z wojny jako suwerenne, niezależne i demokratyczne państwo, które w przyszłości może bronić się przed rosyjskimi atakami. W tym celu potrzebuje długofalowego militarnego, gospodarczego i humanitarnego wsparcia.

Europa w erze postamerykańskiej

Puglierin nie pozostawia złudzeń (od momentu ponownego przejęcia władzy przez Donalda Trumpa) pewność, że Stany Zjednoczone w przypadku zagrożenia przyjdą Europie z pomocą, należy do przeszłości. Mimo tego autorka jasno apeluje, że Europa musi zrobić wszystko, aby zatrzymać militarną obecność USA na kontynencie możliwie długo i szeroko – niezależnie od różnic ideologicznych i geopolitycznych. Nagłe wycofanie się USA z NATO doprowadziłoby do wewnętrznego kryzysu politycznego i poważnych kłopotów w państwach europejskich. Jednocześnie te ostatnie nie mogą dłużej zwlekać, lecz konsekwentnie rozwijać swoje bezpieczeństwo, jak również być przygotowane na to, że w pewnym momencie będą być może musieli polegać jedynie na sobie.

Autorka jest jednocześnie świadoma, że w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce, panowało dotychczas przekonanie, że na Amerykanów można liczyć – czego zaś niekoniecznie można powiedzieć o Bundeswehrze. Stąd ich niechętne reakcje, kiedy poszczególne kraje Europy Zachodniej wychodziły z propozycjami strategicznej autonomii Europy. Tym bardziej, że narodowe myślenia w dziedzinie obronności, w tym dbanie o własny przemysł obronny, ostatecznie i tak zwyciężały w poszczególnych krajach UE, co jeszcze bardziej zwiększało zależność krajów europejskich od Stanów Zjednoczonych – nie tyle z powodów finansowych czy politycznych, co jako efekt braku europejskich ustaleń. Jak to kwituje Puglierin: „bo Europa nie była w stanie przewodzić sama sobie”.  Jednocześnie relacje między europejską samodzielnością a amerykańskim przewodzeniem w kwestiach bezpieczeństwa są jednym z najbardziej delikatnych obszarów dla obu stron.

Pełnoskalowy atak Rosji na Ukrainę zmobilizował, czy wręcz zmusił Sojusz Północnoatlantycki do wykazania jedności i wzmocnienia swojej współpracy. Także sposób myślenia w europejskich stolicach bardzo się zbliżył, a wydatki na zbrojenia wzrosły. Jednak kolejne miesiące pokazały, że i tak to Stany Zjednoczone są kluczowe dla działań NATO, a Europejczykom brakuje koordynacji czy odpowiedniej ilości działającego (gotowego do użycia) sprzętu.

Poza aspektami militarnymi kluczowa, jak zauważa Puglierin, pozostaje infrastruktura, która umożliwi ewentualne przemieszczanie się wojsk. I w tym aspekcie NATO i Unia Europejska się uzupełniają. Rozbudowa dróg i mostów w Europie leży w gestii samych Europejczyków, podczas gdy Sojusz dostarcza uzbrojenie. Ponownie krytycznie autorka zauważa, że przez lata plany w zakresie infrastruktury nie uwzględniały jednak aspektu wojskowego.

Konkretne rekomendacje

Na końcowych stronach książki Puglierin jeszcze raz rekomenduje, aby zasada zakładająca, że obronność, budżety wojskowe i armia pozostają przede wszystkim sprawą państw narodowych została zastąpiona myśleniem o wspólnych interesach i koordynacji działań. W innym wypadku, jak ostrzega, Europejczycy staną się obiektem geopolitycznych walk o władzę mocarstw. Rekomenduje zwłaszcza rozwinięcie komplementarnej struktury przywództwa przez największe państwa europejskie, a konkretnie kontynuowanie nieformalnego formatu, który stworzył się na początku drugiej prezydentury Trumpa – E5: Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Polska i Włochy, w celu przejmowania w NATO większej odpowiedzialności, przy zachowaniu ważnej, ale już nie dominującej roli USA. Unia Europejska, kontynuuje autorka, powinna jednocześnie rozwijać te zdolności, które są potrzebne NATO. Zwraca tu uwagę głównie na kwestie finansowania i inwestowania w przemysł zbrojeniowy. Takie inicjatywy UE powinny oferować możliwości dołączenia się krajom spoza Wspólnoty, jak Wielka Brytania ale i Ukraina. Ta ostatnia posiada najnowocześniejsze technologie, z których warto korzystać.

Przechodząc do roli Niemiec w opisanych powyżej procesach, Puglierin nie pozostawia złudzeń, że poza zwiększonymi wydatkami na zbrojenia i funkcjonującą Bundeswehrę, aby pełnić rolę europejskiego lidera, jak określił ambicje obecny kanclerz Friedrich Merz, potrzeba gotowości ponoszenia wyższych kosztów oraz podejmowania niewygodnych czy ryzykownych decyzji. Potrzeba woli uwzględniania interesów partnerów europejskich, szukania kompromisów, podejmowania kooperatywnych działań i budowy zaufania. Mimo że Puglierin nie pisze tego wprost, jej stwierdzenia sugerują, że brakuje jej takiego niemieckiego nastawienia obecnie.

Tymczasem, zdaniem autorki, oczekiwania wobec Niemiec pozostają wysokie – Europa potrzebuje Niemiec a Niemcy Europy. Jednocześnie tylko kiedy Niemcy będą jasno wskazywać na mocne zakotwiczenie swoich reguł działania, instytucji, procesów decyzyjnych i swojej armii w strukturach NATO, nie będą postrzegane jako zagrożenie dla swoich sąsiadów. Historia pokazuje, że Niemcy nie mogą kroczyć militarnymi drogami specjalnymi. Silniejszą rolę w sferze militarnej Berlin może przejąć tylko wówczas, gdy Niemcy są mocno umocowane w strukturach NATO i UE. Spełnienie tych wszystkich warunków, konkluduje Puglierin, jest kluczowe, aby scenariusz zarysowany na pierwszych stronach książki, nigdy się nie ziścił.

Podsumowując….

Powyżej przytoczono oczywiście jedynie część, subiektywnie wybranych myśli Jany Puglierin, które autorka zazwyczaj rozwija na kilku stronach, odsyłając do opracowań potwierdzających jej tezy. Patrząc z lotu ptaka na całą publikację z polskiej perspektywy dominują dwie myśli.

Po pierwsze, wiele z tez i argumentów autorki dla polskiego czytelnika śledzącego dyskusje wokół tematyki bezpieczeństwa i rosyjskiego pełnoskalowego ataku na Ukrainę nie jest zaskakująca czy nowa. Wręcz przeciwnie, odbiorca może znaleźć w nich potwierdzenie wielokrotnie w Polsce słyszanych ocen. Jest to jednak właśnie dlatego cenne, gdyż wychodzi spod pióra reprezentantki niemieckich kręgów analitycznych, choć, jak podkreśliłam na wstępie, od lat postrzegającej kwestie bezpieczeństwa bardzo podobnie do wielu polskich ekspertów. Jednocześnie przyznać też należy, że polska debata wokół bezpieczeństwa w ostatnich miesiącach uległa wyjątkowej polaryzacji i to, co jeszcze niedawno wydawało się konsensusem lub jednolitym polskim stanowiskiem (poza drobnymi wyjątkami z marginesu politycznego mainstreamu) obecnie dzieli. Warto więc doprecyzować, że sądy Puglierin są spójne zwłaszcza z logiką obecnych polskich kręgów wojskowych, a politycznie – obecnej koalicji rządzącej.

Po drugie, można by wyrazić pewien niedosyt, że Polska jako państwo, sąsiad Niemiec, ale także sąsiad zarówno Rosji jak i Ukrainy, ważny kraj tranzytowy dla wsparcia dla Ukrainy, wreszcie państwo, którego armia stanowi tak znaczącą siłę w Europie nie odgrywa w książce bardziej wyróżnionej od innych krajów roli. Takie spojrzenie byłoby jednak bardzo polonocentryczne. Autorce należy bowiem oddać, że jako ważny sojusznik ale i kraj, który ma konkretne, uwarunkowane doświadczeniem i położeniem geograficznym stanowisko w sprawie polityki bezpieczeństwa i wschodniej (które to stanowisko, dodajmy, Puglierin odpowiednio też tłumaczy) Polska występuje w książce wielokrotnie i stosunkowo nie rzadziej niż inne kraje. Odniesienia do bilateralnej rekomendowanej współpracy wykraczają zaś poza ramy omawianej publikacji.

Książka kończy się słowami podziękowań – na pierwszy rzut oka, bardzo nietypowymi, bo skierowanymi do … dziadków autorki. Dopiero zrozumienie ich sensu pokazuje, jak znakomita klamrę publikacji one stanowią. Babcia Jany Puglierin, Polka z Łodzi, uratowała przed śmiercią głodową w polskiej niewoli niemieckiego żołnierza Wehrmachtu. Pobrali się w 1948 roku i jak pisze ich wnuczka: „oboje mi pokazali, że nawet w obliczu wojny, winy i cierpienia ludzie nie muszą przestać postrzegać siebie nawzajem jako ludzi. I że pojednanie jest czymś głęboko ludzkim.” Po zarysowanych scenariuszach, wezwaniach do działania w sferze bezpieczeństwa i zbrojeń zdanie to wybrzmiewa, zwłaszcza w obecnym kontekście polsko-niemieckim, jakże mocno.

dr Agnieszka Łada-Konefał – wicedyrektor Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (Deutsches Polen-Institut) w Darmstadt, do 2019 roku dyrektor Programu Europejskiego Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie. Autorka cyklu badań o wzajemnym postrzeganiu się Polaków i Niemców: Barometr Polska-Niemcy oraz licznych publikacji z obszaru relacji polsko-niemieckich.

Tekst powstał w ramach projektu , realizowanego przez Niemiecki Instytut Spraw Polskich w Darmstadt (DPI), Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego w Wojnowicach (KEW) oraz Technische Universität Chemnitz (TU Chemnitz) i wspieranego przez Polsko-Niemiecką Fundację na rzecz Nauki (PNFN).

 

POPULARNE

We use cookies to personalise content and ads, to provide social media features and to analyse our traffic. We also share information about your use of our site with our social media, advertising and analytics partners. View more
Cookies settings
Accept
Decline
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie nameActive
Poniższa Polityka Prywatności – klauzule informacyjne dotyczące przetwarzania danych osobowych w związku z korzystaniem z serwisu internetowego https://kew.org.pl lub usług dostępnych za jego pośrednictwem Polityka Prywatności zawiera informacje wymagane przez przepisy Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO). Całość do przeczytania pod tym linkiem
Save settings
Cookies settings
Przejdź do treści