foto: Shutterstock
Między dwoma przełomami. Polska i Niemcy w epoce strategicznej niepewności
Bastian Sendhardt
Europa znalazła się między dwoma przełomami w polityce bezpieczeństwa. Pierwszy rozpoczął się 24 lutego 2022 r., wraz z pełnoskalową agresją Rosji na Ukrainę. Ówczesny kanclerz Niemiec Olaf Scholz nazwał ten moment „Zeitenwende” – epokowym zwrotem w niemieckiej polityce zagranicznej i obronnej. Drugi przełom datuje się na 20 stycznia 2025 r., gdy Donald Trump powrócił do Białego Domu, podważając przewidywalność i trwałość transatlantyckich gwarancji bezpieczeństwa.
Oba wydarzenia zmieniły strategiczne otoczenie Europy. Zmieniły również sposób, w jaki Polska i Niemcy postrzegają siebie nawzajem. W ich wyniku stosunki bilateralne przestały również być wyłącznie elementem relacji sąsiedzkich. Stały się częścią szerszej debaty o przyszłości europejskiego ładu bezpieczeństwa.
2022: wspólny wstrząs, odmienne punkty wyjścia
Rosyjska inwazja na Ukrainę zastała Warszawę i Berlin w odmiennych miejscach strategicznej mapy. Dla Polski wojna była brutalnym potwierdzeniem diagnozy formułowanej od lat. Polskie ostrzeżenia przed rosyjskim rewizjonizmem, nacisk na odstraszanie oraz konsekwentne zwiększanie wydatków obronnych po 2014 r. przestały być w końcu postrzegane jako „wschodnia nadwrażliwość”. 24 lutego 2022 r. polska perspektywa stała się europejskim punktem odniesienia.
Dla Niemiec był to moment głębokiej autokorekty. Założenie niemieckiej polityki zagranicznej, że stabilność w Europie, w tym również jej wschodniej części, można budować poprzez współzależność gospodarczą, a zmianę – poprzez integrację, okazało się strategicznie błędne. Ogłoszona w Bundestagu „Zeitenwende” oznaczała nie tylko zwiększenie wydatków wojskowych, lecz przede wszystkim rewizję dotychczasowej polityki wschodniej i kultury strategicznej Republiki Federalnej.
Paradoksalnie, oba państwa zbliżyły się do siebie. Niemcy zaczęły przejmować część polskiej diagnozy zagrożeń, a w niemieckiej debacie publicznej pojawiło się rzadkie dotąd uznanie, że Warszawa trafniej oceniała rosyjską politykę niż Berlin. Był to moment potencjalnej korekty asymetrii w relacjach bilateralnych.
To zbliżenie dokonywało się jednak w ramach – jak się wówczas wydawało – stabilnego porządku transatlantyckiego.
2025: erozja punktu odniesienia
Powrót Donalda Trumpa do władzy zmienił kontekst. Jeśli jednak rok 2022 podważył europejskie iluzje wobec Rosji, to rok 2025 zakwestionował trwałość amerykańskiego parasola bezpieczeństwa.
Dla Niemiec oznacza to dylemat przywództwa. Z jednej strony od Berlina oczekuje się dziś większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo europejskie – zarówno ze względu na potencjał gospodarczy, jak i rosnące wydatki obronne. Z drugiej strony niemiecka kultura strategiczna pozostaje ostrożna wobec roli przywódczej w polityce bezpieczeństwa, obawiając się zarówno oskarżeń o hegemoniczne ambicje, jak i nadmiernej konfrontacji z Waszyngtonem. Powstaje więc pytanie, jak dalece rozwijać europejskie zdolności obronne i własną rolę wojskową, nie podważając jednocześnie transatlantyckiej więzi bezpieczeństwa.
Dla Polski obecna sytuacja ma wymiar jeszcze bardziej egzystencjalny. Od 1989 r. amerykańska obecność wojskowa stanowiła fundament narodowej polityki bezpieczeństwa. W momencie gdy gwarancja ta zaczyna okazywać się niepewna, Warszawa staje wobec trudnego wyboru: czy raczej pogłębiać integrację europejską w obszarze obrony czy utrzymywać maksymalnie bliską relację bilateralną z USA, nawet kosztem napięć w UE. Oba państwa tracą więc wspólny punkt odniesienia – choć w różnym stopniu i z różnych powodów.
Różne tempo, różne logiki
Polska i Niemcy reagują na nowe wyzwania według odmiennych logik czasowych. Berlin działa przede wszystkim instytucjonalnie i w długiej perspektywie. Odpowiedzią na rosyjską agresję stanowiło m.in. utworzenie specjalnego funduszu modernizacji Bundeswehry, trwałe zwiększenie wydatków obronnych oraz rozwój wspólnych europejskich projektów zbrojeniowych. Niemiecka strategia zakłada stopniową transformację struktur bezpieczeństwa, opartą na procedurach instytucjonalnych, koordynacji z partnerami europejskimi oraz budowaniu szerokiego konsensusu politycznego.
Warszawa funkcjonuje w logice bezpośredniego zagrożenia. Jako państwo wschodniej flanki NATO ocenia decyzje przede wszystkim pod kątem tego, jakie przyniosą skutki tu i teraz. Incydenty w przestrzeni powietrznej – takie jak rosyjskie rakiety i drony zbliżające się do polskiej granicy albo ją przekraczające, alarmowe starty myśliwców NATO czy działania hybrydowe wymierzone w infrastrukturę krytyczną – nie są abstrakcyjnymi scenariuszami, lecz elementem codziennej rzeczywistości bezpieczeństwa.
Niemcy „grają na czas”, budując potencjał strukturalny – rozwijając zdolności wojskowe, wzmacniając europejską współpracę obronną i stopniowo zwiększając własną rolę w architekturze bezpieczeństwa Europy. Polska również gra na czas – lecz w inny sposób: poprzez utrzymywanie jak najszerszego wachlarza opcji strategicznych, starając się jednocześnie wzmacniać współpracę europejską i nie osłabiać relacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Polityka wewnętrzna jako czynnik ryzyka
Transformacja polityki bezpieczeństwa nie odbywa się w próżni. W Niemczech polityczna debata o roli militarnej państwa przeszła głęboką ewolucję. Choć różnice partyjne pozostają widoczne, sam fakt konieczności zwiększenia odpowiedzialności obronnej nie jest już zasadniczo kwestionowany przez partie głównego nurtu.
W Polsce natomiast bezpieczeństwo stało się elementem ostrego konfliktu politycznego. Koabitacja rządu pod przywódctwem Donalda Tuska i prezydenta Karola Nawrockiego oraz silna polityczna polaryzacja polskiego społeczeństwa sprawiają, że inicjatywy europejskie czy relacje z USA są często interpretowane przez pryzmat krajowej rywalizacji politycznej. To utrudnia budowę długofalowej, ponadpartyjnej strategii.
W obu krajach pojawia się pytanie, czy rosnąca polaryzacja polityczna nie ograniczy zdolności do podejmowania strategicznych decyzji. W Niemczech dotyczy to sporów o skalę wydatków obronnych i przyszłą rolę militarną państwa. W Polsce dodatkowym czynnikiem jest konflikt między rządem a prezydentem oraz silna polaryzacja sceny politycznej, która utrudnia wypracowanie długofalowego konsensusu w sprawach bezpieczeństwa.
Bilateralizm w europejskim centrum
Relacje polsko-niemieckie nie są dziś peryferyjnym wątkiem unijnej polityki. Znajdują się w jej centrum. Oba państwa mają zbieżne interesy: odstraszanie Rosji, wsparcie dla Ukrainy, stabilność wschodniej flanki, rozwój europejskich zdolności obronnych. Jednocześnie utrzymują się różnice percepcyjne.
W Polsce trwa sceptycyzm wobec niemieckiej determinacji strategicznej; w Niemczech – niekiedy paternalistyczne spojrzenie na wschodniego partnera. Pierwsza „Zeitenwende” stworzyła przestrzeń do bardziej partnerskiej współpracy. Druga zwiększa presję, by wypełnić tę przestrzeń realną treścią.
Synchronizacja czy dryf?
Najbliższe lata pokażą, czy Warszawa i Berlin zdołają zsynchronizować swoje strategie. Synchronizacja oznaczałaby pogłębienie współpracy wojskowej i przemysłowej, większą koordynację w ramach UE i NATO oraz gotowość do politycznego przywództwa mimo trudności wewnętrznych.
Alternatywą nie jest otwarty konflikt, lecz powolny dryf: równoległe strategie, odmienne priorytety, ograniczona koordynacja. W warunkach erozji ładu międzynarodowego taki dryf może jednak okazać się równie kosztowny jak konfrontacja.
Pierwsza „Zeitenwende” zbliżyła Polskę i Niemcy poprzez wspólne doświadczenie zagrożenia. Druga wystawia to zbliżenie na próbę. Od tego, czy oba państwa będą potrafiły przekształcić wspólne wyzwania strategiczne we wspólne działania, zależy nie tylko przyszłość ich relacji, lecz także kształt europejskiego bezpieczeństwa w nadchodzącej dekadzie.
Bastian Sendhardt jest pracownikiem naukowym Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich. Jest absolwentem nauk politycznych i filozofii w Erlangen, Bielefeld i Krakowie. Pracował również w warszawskim biurze Fundacji Friedricha Eberta oraz w Instytucie Studiów Rosyjskich i Wschodnioeuropejskich w Aleksandrii. Był również wykładowcą na Uniwersytecie Bundeswehry w Monachium i Uniwersytecie Helsińskim. Jest także recenzentem Journal for East Central European Studies (ZfO), New Political Literature (NPL) oraz East European Politics and Society.
Tekst powstał w ramach projektu „‘Zeitenwende’ w relacjach polsko-niemieckich? Nowa rola Polski w Europie po 24 lutego 2022 r.”, realizowanego przez Niemiecki Instytut Spraw Polskich w Darmstadt (DPI), Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Wojnowicach (KEW) oraz Uniwersytet Techniczny w Chemnitz (TU Chemnitz) i finansowanego przez Polsko-Niemiecką Fundację Na Rzecz Nauki (DPWS).



