Z okazji rocznicy wyboru Karola Wojtyły na papież publikujemy fragment książki dra Andrzeja Grajewskiego W dialogu i zwarciu. Stolica Apostolska wobec sowieckiego komunizmu 1917-1991, która ukaże się nakładem Kolegium Europy Wschodniej pod koniec 2020 roku.

„Nie lękajcie się”

DialogW swym pierwszym wystąpieniu w czasie inauguracji pontyfikatu Jan Paweł II mówił „Nie lękajcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”. Wezwanie było skierowane do wszystkich ludzi dobrej woli,  ale na Wschodzie odbierano je szczególne, jako wezwanie do świadectwa, a zarazem obietnica nie pozostawienia ich w potrzebie. Tym bardziej, że papież podczas inauguracji pontyfikatu przemówił nie tylko po polsku, ale także po słowacku, litewsku i ukraińsku.

Jan Paweł II od pierwszych chwil swego pontyfikatu wykonywał czytelne, a zarazem symboliczne gesty  świadczące o tym, że los Kościoła zza żelazną kurtyną będzie mu bliski i stanie się ważną częścią jego pontyfikatu. Chrześcijanie w Związku Sowieckim trafnie odczytali te gesty i przyjęli wybór kard. Karola Wojtyły jako dar Opatrzności Bożej, za który dziękowali, jak w tamtych warunkach było to możliwe. W największej wówczas, położonej na terenie sowieckiej Ukrainy parafii rzymsko-katolickiej parafii w Murafie (wówczas Żdanow) w województwie winnickim, w ciągu trzech miesięcy po wyborze papieża, wierni zamówili w jego intencji ponad 300 Mszy św. Podobnie było w innych parafiach, zresztą nie tylko na Ukrainie.

Zaraz po konklawe papież przekazał jako wotum na Ostrą Bramę w Wilnie swą piuskę kardynalską, w której przyjechał do Rzymu. Tam zresztą wierni natychmiast zareagowali na jego wybór. W październiku 1978 r. powstał w Wilnie Katolicki Komitet Obrony Praw Ludzi Wierzących, którego działacze wkrótce znaleźli się w więzieniach. Znakiem wsparcia papieża dla tej wspólnoty był m.in. list wysłany do przebywającego od 1957 r. na wygnaniu metropolity wileńskiego abp Julijonasa Steponavičiusa.  Jego treść, szeroko kolportowana wśród litewskich katolików, m.in. przez audycje Radia Watykańskiego w języku litewskim była czytelnym sygnałem, że papież nie zapomniał o największej katolickiej wspólnocie w Związku Radzieckim. Katolicy na Litwie mieli świadomość, że pontyfikat Jana Pawła II jest szansą na poprawę sytuacji ich Kościoła i stanowi oparcie dla ich działań na rzecz zdobycia większej niezależności w sowieckim imperium. Powszechnie spodziewano się, że papież Słowianin, dobrze znający realia bloku wschodniego, będzie skutecznie zabiegał o poszanowanie podstawowych wolności społeczności katolickiej w Związku Sowieckim. Nie zawiedli się, gdyż już podczas pierwszego spotkania z ministrem spraw zagranicznych ZSRR 24 lutego  1979 r. , Andriejem Gromyką, Jan Paweł II upomniał się o prawa katolików w Związku Sowieckim , m.in. na Białorusi, ale w odpowiedzi usłyszał, że są to wewnętrzne sprawy Związku Sowieckiego.

Od gestów wskazujących na zainteresowanie papieża obszarem Związku Sowieckiego ważniejsze były programowe wystąpienia, świadczące o tym, że jego spór z marksizmem będzie nie tylko okazjonalnym starciem, ale stanie się ważną częścią programową pontyfikatu.  Dla Moskwy stało się to jasne po ogłoszeniu 4 marca 1979 r. pierwszej encykliki Jana Pawła II „Redemptor hominis”.  Traktowała o wolności człowieka i przekonanie o zbawczej sile Ewangelii zostało wpisane w realia podzielonego Zimną Wojną świata. Jeden z jej fragmentów głosił wprost: „Człowiek nie może zrezygnować z siebie, ze swojego właściwego miejsca w świecie widzialnym, nie może stać się niewolnikiem rzeczy, samych stosunków ekonomicznych, niewolnikiem produkcji, niewolnikiem swoich własnych wytworów. Cywilizacja o profilu czysto materialistycznym — z pewnością nieraz wbrew intencjom i założeniom swych pionierów — oddaje człowieka w taką niewolę. U korzenia współczesnej troski o człowieka leży z pewnością ta sprawa. Nie chodzi tu tylko o abstrakcyjną odpowiedź na pytanie, kim jest człowiek, ale o cały dynamizm życia i cywilizacji, o sens różnych poczynań życia codziennego, a równocześnie założeń wielu programów cywilizacyjnych, politycznych, ekonomicznych, społecznych, ustrojowych i wielu innych”. Adresując swe uwagi do krajów realnego komunizmu papież przypomniał, że już w pierwszej połowie XX wieku „Kościół sformułował wyraźnie swoje stanowisko wobec tych ustrojów, które rzekomo na rzecz dobra wyższego, jakim jest dobro państwa — historia zaś wykazała że jest to dobro określonej tylko partii utożsamiającej siebie z państwem — ograniczały prawa obywateli, pozbawiały ich tych właśnie nienaruszalnych praw człowieka, które mniej więcej w połowie naszego stulecia doczekały się sformułowania na forum międzynarodowym”. W jednym z przypisów do dokumentów krytycznie oceniających totalitaryzmy dwudziestego wieku przywoływana była encyklika „Divini Redemptoris” Piusa XI na którą nie powoływał się żaden z poprzedników, których imiona przyjął papież Słowianin. To pokazywało, że pomimo deklaracji kontynuacji ideowych linii zarówno Jana XXIII, jak i Pawła VI oraz Jana Pawła I akcenty tego pontyfikatu będą inaczej rozłożone.

Wprost to realiów Bloku Wschodniego odnosił się polemicznie fragment encykliki kwestionujący prawo władzy do narzucenia społeczeństwom państwowego ateizmu jako obowiązującej doktryny i ideologii: „Trudno więc z „czysto ludzkiego” nawet punktu widzenia przyjąć takie stanowisko, wedle którego tylko ateizm ma prawo obywatelstwa w życiu publicznym i społecznym, a ludzie wierzący niejako z zasady bywają zaledwie tolerowani czy też traktowani jako obywatele „gorszej kategorii”, a nawet — co już także ma miejsce — odmawia się im w ogóle prawa obywatelstwa”. Nawet dla postronnych obserwatorów początków pontyfikatu było rzeczą oczywistą, że  troska o poprawę położenia chrześcijan żyjących w krajach komunistycznych Europy Wschodniej oraz Związku Sowieckim będzie jednym z jego ważnych punktów.

Niewątpliwie była to ważna zmiana w stylu polityki wschodniej realizowanej przez Stolicę Apostolską. Dotąd w kontaktach z krajami komunistycznymi posługiwano się kanałami dyplomatycznymi, unikając odwoływania się do emocji żyjących tam ludzi wierzących. Katolicy ze Wschodu byli w tych działaniach przedmiotem troski oraz gry, prowadzonej przez dyplomację Stolicy Apostolskiej z lokalnymi reżimami. Jan Paweł zwracał się do nich bezpośrednio, z pominięciem kanałów dyplomatycznych, kwestionując w ten sposób podziały pojałtańskie, które Stolica Apostolska starała się dotąd bezwzględnie przestrzegać.  O ile w okresie pontyfikatu Pawła VI decydujący głos na obszarze polityki wschodniej miała Kuria Rzymska z abp Casarolim na czele, to teraz Jan Paweł II osobiście przejął za nią odpowiedzialność, podejmując samodzielnie kluczowe decyzje. Skutkowało to odsunięciem Kurii Rzymskiej od wielu decyzji i dowartościowaniem lokalnych episkopatów oraz reorganizacją Kurii Rzymskiej w taki sposób, aby lepiej potrafiła odpowiadać na potrzeby Kościołów lokalnych. W praktyce oznaczało większy pluralizm przy podejmowaniu kluczowych decyzji na tym kierunku.  Zdaniem peerelowskich dyplomatów miało się to negatywnie odbić na relacjach Stolicy Apostolskiej z Moskwą, która dotąd dopuszczała jedynie oficjalne kontakty międzypaństwowe i nie uznawała żadnej podmiotowości na tym obszarze lokalnych społeczności, czy Kościołów lokalnych. Zwracano także uwagę na antysowiecki wydźwięk audycji Radia Watykańskiego oraz publikacji w  „L ’Osservatore Romano”, co  było oceniane jako zapowiedź większej aktywności Watykany na kierunku wschodnim.

Jan Paweł II przybył do Watykanu z głębokim przekonaniem, że komunizm znajduje się w stanie schyłkowym, co zupełnie odstawało od przekonania elity politycznych oraz intelektualnych na Zachodzie i w Watykanie. Wcześniejsze działania Stolicy Apostolskiej wobec krajów komunistycznych opierały się na przekonanie, że jest to system o długiej trwałości, który stopniowo będzie ulegać ewolucji. Jego najbliżsi współpracownicy nie podzielali tej opinii. Abp Casaroli w rozmowie prywatnej z wybitnym polskim socjologiem prof. Janem Szczepańskim w marcu 1980 r. przekonywał, że Kościół w swej historii także w przeszłości musiał „stawać w obliczu nowych elit politycznych, nowych ustrojów mających wobec niego negatywne nastawienie, ale zawsze dochodził do normalizacji stosunków, wtedy gdy nowe ustroje ostatecznie się krystalizowały i normalizowały po okresach rewolucyjnego zapału i postrewolucyjnych poszukiwań właściwej formy dla nowego ustroju”. Należało więc cierpliwie poczekać na zmianę i w stopniu ewolucyjnym poszerzyć przestrzeń wolności religijnych na tym obszarze. Nowy papież miał w tej sprawie odmienne zdanie.

Pontyfikat Jana Pawła II najszybciej wydał owoce na Litwie, gdzie poza katolickim dysydentami pojawiło się wiele środowisk stroniących od polityki, ale gotowych otwarcie wyznawać swoją wiarę i upominać się o prawo do wolności religijnej na forum publicznym. Do indywidualnych pielgrzymów, tradycyjnie nawiedzających najważniejsze sanktuaria maryjne, m.in. Szydłów i Kalwarię Żmudzką, po 1978 r. dołączyli kapłani. Głosili kazania i spowiadali pielgrzymów, a także zbierali podpisy pod petycjami w sprawach wolności religii i ograniczeń swobód obywatelskich. Były to pierwsze zalążki społeczeństwa obywatelskiego, którego uformowanie się pod koniec lat 80. dwudziestego wieku zmieniło sytuację polityczną w Związku Sowieckim.  Dostrzeżono to w Watykanie, gdzie pojawienie się katolickiego ruchu dysydenckiego na Litwie oceniono pozytywnie, jako element umożliwiający bardziej otwarte wysuwanie postulatów religijnych w tej republice.  Zwiększona została częstotliwość audycji w języku litewskim Radia Watykańskiego, zdecydowano o przekazywaniu w ich trakcie informacji opisanych w nielegalnym czasopiśmie „Kronika Kościoła katolickiego na Litwie”. Była to legalizacja drugiego obiegu. Radio Watykańskie  budowało nie tylko autorytet środowiska dysydenckiego, ale i znacznie poszerzało krąg odbiorców tych informacji. Te działania zyskały energiczne wsparcie ze strony środowisk emigracji litewskiej, która pontyfikat Papieża Polaka przyjęła z pewną nieufnością, ale później aktywnie go wspierała.  Kreml niepokoiła zwłaszcza nominacja litewskiego prałata ks. Audrysa Bačkisa, który w maju 1979 r, został zastępcą sekretarza Rady ds. Publicznych Kościoła, nadzorując m.in. kontakty z krajami socjalistycznymi. Jego nominacja była przez KGB oceniana jako kolejny „antysowiecki gest” Jana Pawła II.

Ten pontyfikat zmobilizował także środowiska grekokatolików żyjących w Kościele podziemnym na Ukrainie. Przejawem tego było powstaniu we wrześniu 1982 r. Grupy Inicjatywnej na Rzecz Obrony praw wierzących i Kościoła katolickiego założonej przez Josypa Terelję. Kierunek ukraiński był dla Kremla szczególnie wrażliwy. Jak trafnie zauważył amerykański biograf papieża Georg Weigel: „Polska stanowiła oś geograficzną Układu Warszawskiego, ponieważ była pomostem do Niemiec Wschodnich, najważniejszego i kluczowego strategicznie kraju w zewnętrznym imperium ZSRR. O ile zaś Polska była osią zewnętrzną imperium, o tyle Ukraina była osią wewnętrzną imperium, wzniesionego na carskim fundamencie przez Lenina i Stalina”.  Na Zachodniej Ukrainie przecinały się obie te osie. Władze obawiały się, że zwłaszcza na tym terenie słowa papieskiego przesłania padną na szczególnie podatny grunt. Według szacunku KGB, na początku lat 80. funkcjonowało na zachodniej Ukrainie w podziemiu 742 kapłanów greckokatolickich, mających szerokie wsparcie wśród wiernych. Nie było w Związku Sowieckim środowiska lepiej zorganizowanego, równie licznego i dysponującego tak silnym zewnętrznym wsparciem ze strony ukraińskiej diaspory oraz emigracji politycznej, jak grekokatolicy żyjący głównie na Zachodniej Ukrainie.  Kwestie religijne splatały się tam z narodowymi tworząc z tego obszaru miękkie podbrzusze całego sowieckiego imperium.

Na Kremlu szybko zauważano, że Jan Paweł II od pierwszych chwil swego pontyfikatu zakwestionował niepisaną regułę pojałtańskiego ładu europejskiego, że rządzący mogą narzucać swoją religię obywatelom państwa, które kontrolował. Wypracowana podczas wojen religijnych w XVII w. formuła Cuius regio, eius religio ( Czyj kraj, tego religia) w sytuacji, gdy Związek Sowiecki z tzw. naukowego ateizmu uczynił państwową antyreligię, oznaczała pozbawienie podstawowych wolności sumienia miliony ludzi wierzących w Europie  Wschodniej.  Ateizm stał się ideowym lepiszczem systemu sowieckiej dominacji, bronionym z równą determinacją, jak nacjonalizacji własności, nomenklatura partyjna czy zasada kierowniczej roli partii komunistycznej.  Zakwestionowanie przez papieża stalinowskiego cezaropapizmu, czyli władzy komunistycznego państwa nad sumieniami poddanych, oznaczało wyzwanie rzucone samej istocie systemu.  Już wkrótce na Kremlu uznano, że pontyfikat Jana Pawła II niesie poważne zagrożenia dla Związku Sowieckiego zarówno w wymiarze geopolitycznym, jak i ideowym.  Świadomość uwarunkowań nowego pontyfikatu istniała także w Watykanie.  Kard. Casaroli zanotował po latach, że wybór Jana Pawła II przypadł na „szczególny moment ewolucji w bloku sowiecki, a zwłaszcza w Polsce. Głuche pomruki, jakie dawały się słyszeć od wielu lat i stopniowo narastały, pozwalały przeczuwać zbliżający się kryzys spoistości i stabilności wielkiej, jeszcze na pozór niezachwianej budowli bloku sowieckiego”.

Nie bez znaczenia był fakt, że papież nie musiał w swych działaniach opierać się wyłącznie na informacjach dyplomacji watykańskiej. Jan Paweł II nie musiał się pytać swoich dyplomatów, jaki jest świat za „żelazną kurtyną”. On przychodził z tamtego świata. Wiedział, że ideologia marksistowska jest martwa, a reżim nie cieszy się poparciem społeczeństwa, lecz trwa wyłącznie na skutek stosowania przemocy i obecności obcych wojsk. Dlatego na pytanie słowackiego biskupa emigracyjnego Pawła Hnilicy, jaka będzie teraz polityka wschodnia Watykanu miał odpowiedzieć, że polityka się skończyła, teraz rozpoczyna się misja na Wschodzie. Trudno było w sposób bardziej ostentacyjny „drażnić bestię”. Reakcja musiała więc być na miarę powstałych zagrożeń i wyzwań.

Andrzej Grajewski jest politologiem i dziennikarzem, długoletnim zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Gość Niedzielny”. Jest autorem między innymi Papież musiał zginąć. Wyjaśnienia Ali Agcy i Rosja i krzyż. Z dziejów Kościoła Prawosławnego w ZSRR. Był członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej I kadencji i członkiem Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych.

Menu